Szampon Jantar Farmony z wyciągiem z bursztynu kupiłam jakoś tak
przed wakacjami z zamiarem stosowania właśnie podczas urlopu. Miał pielęgnować,
wygładzać, zapobiegać przetłuszczaniu się włosów i chronić przed szkodliwym
działaniem środowiska i co? I …. (pi,pi,pi).
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamide DEA, Sodium
Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Amber Extract, Polysorbate-20, Retinyl Palmitate,
Tocopherol, Linoleic Acid, PABA, Citric Acid, DMDM Hydantoin,
Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolino ne, Parfum, Limonene
Skład jak widac bez rewelacji.
Szampon jest bardzo
mało wydajny, aby się spienił trzeba nabrać ilość wielkości dwóch konkretnych włoskich orzechów
w związku z tym starczył mi dosłownie na kilka zastosowań. Bardzo rzadka
konsystencja przyspieszyła wykończenie butelki w tempie ekspresowym - przelewał się przez palce zanim zdążyłam
nałożyć go na włosy. Zapach fatalny –
chemia, chemia, chemia. Po spłukaniu nigdy jeszcze nie miałam takich tępych
włosów, jak przy stosowaniu tego cuda. Nie mogę ocenić czy ochronił moje
włosy przed szkodliwym działaniem środowiska. Mam tylko nadzieję, że nie przyłożył
swojej pseudo bursztynowej ręki do tego szkodliwego działania.
Konkluzja – never again.