Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sleek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sleek. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 kwietnia 2012

Sleek Ultra Matte i-Divine Palettes - zapowiedź

Dla fanów Sleek i nie tylko. 
Dwie nowe palety Ultra Matte i-Divine dostępne w Superdrug i online od 9 maja, cena £ 6,49

V2 Darks

V1 Brights
Info i zdjęcia pochodzą z www.temptalia.com

Chyba się skuszę jednak, bo maty to to, co tygrysy lubią najbardziej :)
Czujecie się skuszone?
Czytaj dalej ...

czwartek, 29 września 2011

Sleek Au Naturel mimo, że wszystko już zostało powiedziane+mały makijaż

Jak wspomniałam w poprzednim poście po kolejnym nieudanym podejściu do Sleeka (Molten Metal) obawiałam się nowej paletki Au Naturel mimo, że są to moje kolory. Jednak paletka kupiona więc należało dla przyzwoitości ją przetestowac nawet gdyby później miała wylądowac wśród produktów do wymianki.


Moje wrażenia?
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona.
Spodziewałam się mega osypywania - nic takiego się nie dzieje.
Oczekiwałam trudności w blendowaniu - trzeba użyc delikatnego "blendera" np. Inglota 6SS bo Mac 217 niestety jest za twardy i jest OK.


Pigmentacja jak zwykle w porządku, trwałośc na bazie do kilku godzin.


Jeden podstawowy minus to to, że po zintensyfikowaniu kolorów nieco zaczęły mnie piec oczy. Jest jednak jakiś składnik w tych paletkach, który wybitnie mi nie służy.








Czy będę używac? Pewnie tak dopóki nie wypróbuję mojego nowego nabytku - Naked Palette Urban Decay :)

Do makijażu użyłam

Moss, Regal, Honey Comb
oraz pędzelków





Kto kupił Au Naturel ręka do góry ? :)
Czytaj dalej ...

środa, 28 września 2011

Sleek Molten Metal – kremowy niewypał+makijaż (no, powiedzmy :)


Jakiś czas temu opętana sleekowirusem kupiłam paletkę Paraguaya, z której nie jestem zadowolona (recenzja TU) oraz kremowe cienie Molten Metal, z których jestem mega niezadowolona.



Molten Metal to dwa kremowe metaliczne cienie w złotej tonacji Gold Leaf i Pewter. Skusiłam się na nie po pochlebnych opiniach w Internecie i na YT ale niestety nie był to udany zakup. Pozwolicie więc, że zacznę od wad.

po lewej: Pewter, po prawej: Gold Leaf
WADY:
- tłusta, oleista konsystencja,
- po 30 min. od nałożenia rolują się i zbierają w załamaniach,
- bardzo ciężko otworzyć kasetkę, w której się znajdują,
- przeraziły mnie dwa składniki : methylparaben i propylparaben (oba ponoć powodują zapalenie spojówek, łzawienie i uczucie mrowienia a u niektórych nawet tzw. wyprysk kontaktowy).





Pewter
Gold Leaf
ZALETY:
- łatwo się nakładają (palcem),
- piękne opalizujące, wcale nie mocne kolory,
- można zastosować na całą powiekę lub do rozświetlenia w wewnętrznych kącikach

Mnie co prawda na szczęście nie zrobiły krzywdy ale może tylko dlatego, ze nałożyłam je słownie dwa razy. Miałam ochotę wystąpić w nich na niedawnej biznesowej imprezie u męża w pracy ale dobrze, że zrobiłam najpierw próbę domową, bo dopiero najadłabym się wstydu jakby mi się zrolowały przy ludziach.
Ot i takie moje doświadczenia ze Sleekiem. A mogło byc tak pięknie, bo cienie mają cudne złote barwy.
I pomyśleć, że kupiłam ostatnio Au Naturel – aż boję się jej dotknąć.

Cena na allegro: aktualnie ok. 30zł ( ja zapłaciłam 45)  
Czytaj dalej ...

sobota, 13 sierpnia 2011

SLEEKomania dopadła i mnie :)

Tak, tak, niestety albo "stety". Nie sądziłam, że poddam się trendowi i zdradzę moje Maczki ale stało się. Może dlatego, że nazwa jest francuska a wszystko co francuskie jest mi bardzo bliskie - "avoir la pêche" tj. czuc się dobrze, pełnym energii - dośc, że kupiłam na All paletkę Paraguaya. Ze wszystkich dostępnych ta najbardziej pasuje kolorystycznie do mojego typu urody,  no może nie w 100%, jak to zwykle bywa z gotowymi zestawami, ale jest najbliżej.
Kupiłam ją jakiś czas temu i moje pierwsze wrażenia były mieszane, jak wtedy gdy widzisz gdy Twoja teściowa spada w przepaśc Twoim nowym samochodem ;) .

1. Bardzo przypadło mi do gustu opakowanie i to tekturowe i paletka. Dobrze się zamyka, jest estetyczna, dośc przyzwoicie wykonana. Brudzi się równie jak ta z Mac więc OK ;)
2. Cienie przykryte są folią, na której znajdują się nazwy każdego z nich. Jest to fajny pomysł, bo można nakleic ją na lusterko (ja nigdy nie korzystam z lusterek w paletkach) i zawsze miec pod ręką ich nazwy.

3. Paletka posiada lusterko, co może byc przydatne np. na wyjeździe, gdy nie mamy ze sobą swojego ulubionego powiększającego, ponieważ jest przytwierdzone do ściany w łazience :)
4. Wielkośc cieni zaskoczyła mnie - "takie maleńkie". Sądziłam, że operowanie w nich pędzlem będzie niewygodne, ale tak nie jest.
5. Próby swatchowe na opuszkach palców i przegubie zachwyciły mnie - super pigmentacja i piękne kolory.

bez bazy
 
z bazą
bez bazy
z bazą
6. Przeraził mnie napis MADE IN CHINA.


Potem było mniej różowo. Cienie osypują się niemiłosiernie, moje dośc wystające kości policzkowe były pokryte barwnym pyłkiem. Nakładają się dośc prosto, ale z blendowaniem jest gorzej - trudno przejśc łagodnie z jednego cienia w drugi a jak już się to uda, robi się jakaś bezbarwna mieszanina i piękne kolory się zatracają. "Nie umiesz się kobieto malowac i tyle" powiedzą fanki Sleeka - cóż, robię to odkąd skończyłam 18 lat a to było dawno temu ;). Poza tym z cieniami np. z Mac nie mam najmniejszego problemu.
Jednym słowem moim zdaniem Sleek wymaga sporo nakładu pracy w wykonanie przyzwoitego makijażu - ja zazwyczaj mam na niego mało czasu i preferuję cienie, które ze mną współpracują. Sleek do nich nie należy niestety. Cienie z mojej paletki absolutnie nie mogą byc stosowane bez bazy - schodzą po godzinie. Sytuację ratuje ma très chère base paupières Guerlain. Z nią przetrwały ostatnio na moich powiekach całe 5 godzin.
Reasumując: przystępna cena lecz średnia jakośc. Kupię pewnie jeszcze Au Naturel z najbliższej kolekcji, bo lubię takie kolory, ale nic poza tym. Szkoda, bo już miałam nadzieję, że zaoszczędzę i wyleczę się z Mac  :) 

Czytaj dalej ...
Blog template designed by SandDBlast