Tak, tak, niestety albo "stety". Nie sądziłam, że poddam się trendowi i zdradzę moje Maczki ale stało się. Może dlatego, że nazwa jest francuska a wszystko co francuskie jest mi bardzo bliskie -
"avoir la pêche" tj. czuc się dobrze, pełnym energii - dośc, że kupiłam na All paletkę
Paraguaya. Ze wszystkich dostępnych ta najbardziej pasuje kolorystycznie do mojego typu urody, no może nie w 100%, jak to zwykle bywa z gotowymi zestawami, ale jest najbliżej.
Kupiłam ją jakiś czas temu i moje pierwsze wrażenia były mieszane, jak wtedy gdy widzisz gdy Twoja teściowa spada w przepaśc Twoim nowym samochodem ;) .
1. Bardzo przypadło mi do gustu opakowanie i to tekturowe i paletka. Dobrze się zamyka, jest estetyczna, dośc przyzwoicie wykonana. Brudzi się równie jak ta z Mac więc OK ;)
2. Cienie przykryte są folią, na której znajdują się nazwy każdego z nich. Jest to fajny pomysł, bo można nakleic ją na lusterko (ja nigdy nie korzystam z lusterek w paletkach) i zawsze miec pod ręką ich nazwy.
3. Paletka posiada lusterko, co może byc przydatne np. na wyjeździe, gdy nie mamy ze sobą swojego ulubionego powiększającego, ponieważ jest przytwierdzone do ściany w łazience :)
4. Wielkośc cieni zaskoczyła mnie - "takie maleńkie". Sądziłam, że operowanie w nich pędzlem będzie niewygodne, ale tak nie jest.
5. Próby swatchowe na opuszkach palców i przegubie zachwyciły mnie - super pigmentacja i piękne kolory.
 |
| bez bazy |
 |
| z bazą |
 |
| bez bazy |
 |
| z bazą |
6. Przeraził mnie napis MADE IN CHINA.
Potem było mniej różowo. Cienie osypują się niemiłosiernie, moje dośc wystające kości policzkowe były pokryte barwnym pyłkiem. Nakładają się dośc prosto, ale z blendowaniem jest gorzej - trudno przejśc łagodnie z jednego cienia w drugi a jak już się to uda, robi się jakaś bezbarwna mieszanina i piękne kolory się zatracają. "Nie umiesz się kobieto malowac i tyle" powiedzą fanki Sleeka - cóż, robię to odkąd skończyłam 18 lat a to było dawno temu ;). Poza tym z cieniami np. z Mac nie mam najmniejszego problemu.
Jednym słowem moim zdaniem Sleek wymaga sporo nakładu pracy w wykonanie przyzwoitego makijażu - ja zazwyczaj mam na niego mało czasu i preferuję cienie, które ze mną współpracują. Sleek do nich nie należy niestety. Cienie z mojej paletki absolutnie nie mogą byc stosowane bez bazy - schodzą po godzinie. Sytuację ratuje
ma très chère base paupières Guerlain. Z nią przetrwały ostatnio na moich powiekach
całe 5 godzin.
Reasumując: przystępna cena lecz średnia jakośc. Kupię pewnie jeszcze
Au Naturel z najbliższej kolekcji, bo lubię takie kolory, ale nic poza tym. Szkoda, bo już miałam nadzieję, że zaoszczędzę i wyleczę się z Mac :)
Czytaj dalej ...