czwartek, 29 września 2011

Sleek Au Naturel mimo, że wszystko już zostało powiedziane+mały makijaż

Jak wspomniałam w poprzednim poście po kolejnym nieudanym podejściu do Sleeka (Molten Metal) obawiałam się nowej paletki Au Naturel mimo, że są to moje kolory. Jednak paletka kupiona więc należało dla przyzwoitości ją przetestowac nawet gdyby później miała wylądowac wśród produktów do wymianki.


Moje wrażenia?
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona.
Spodziewałam się mega osypywania - nic takiego się nie dzieje.
Oczekiwałam trudności w blendowaniu - trzeba użyc delikatnego "blendera" np. Inglota 6SS bo Mac 217 niestety jest za twardy i jest OK.


Pigmentacja jak zwykle w porządku, trwałośc na bazie do kilku godzin.


Jeden podstawowy minus to to, że po zintensyfikowaniu kolorów nieco zaczęły mnie piec oczy. Jest jednak jakiś składnik w tych paletkach, który wybitnie mi nie służy.








Czy będę używac? Pewnie tak dopóki nie wypróbuję mojego nowego nabytku - Naked Palette Urban Decay :)

Do makijażu użyłam

Moss, Regal, Honey Comb
oraz pędzelków





Kto kupił Au Naturel ręka do góry ? :)
Czytaj dalej ...

środa, 28 września 2011

Sleek Molten Metal – kremowy niewypał+makijaż (no, powiedzmy :)


Jakiś czas temu opętana sleekowirusem kupiłam paletkę Paraguaya, z której nie jestem zadowolona (recenzja TU) oraz kremowe cienie Molten Metal, z których jestem mega niezadowolona.



Molten Metal to dwa kremowe metaliczne cienie w złotej tonacji Gold Leaf i Pewter. Skusiłam się na nie po pochlebnych opiniach w Internecie i na YT ale niestety nie był to udany zakup. Pozwolicie więc, że zacznę od wad.

po lewej: Pewter, po prawej: Gold Leaf
WADY:
- tłusta, oleista konsystencja,
- po 30 min. od nałożenia rolują się i zbierają w załamaniach,
- bardzo ciężko otworzyć kasetkę, w której się znajdują,
- przeraziły mnie dwa składniki : methylparaben i propylparaben (oba ponoć powodują zapalenie spojówek, łzawienie i uczucie mrowienia a u niektórych nawet tzw. wyprysk kontaktowy).





Pewter
Gold Leaf
ZALETY:
- łatwo się nakładają (palcem),
- piękne opalizujące, wcale nie mocne kolory,
- można zastosować na całą powiekę lub do rozświetlenia w wewnętrznych kącikach

Mnie co prawda na szczęście nie zrobiły krzywdy ale może tylko dlatego, ze nałożyłam je słownie dwa razy. Miałam ochotę wystąpić w nich na niedawnej biznesowej imprezie u męża w pracy ale dobrze, że zrobiłam najpierw próbę domową, bo dopiero najadłabym się wstydu jakby mi się zrolowały przy ludziach.
Ot i takie moje doświadczenia ze Sleekiem. A mogło byc tak pięknie, bo cienie mają cudne złote barwy.
I pomyśleć, że kupiłam ostatnio Au Naturel – aż boję się jej dotknąć.

Cena na allegro: aktualnie ok. 30zł ( ja zapłaciłam 45)  
Czytaj dalej ...

sobota, 24 września 2011

Kolejne kuszenie z Catrice – czyli nowe cienie Absolute Eye Colour Mono


Wszyscy prezentują na blogach nowe cienie z Catrice a głównie C’mon Chameleon! (sama go ostatnio przedstawiałam) i My First Copperware Party porównując je do Club i Trax z Mac.
Ja oprócz C’mon Chameleon!, który nabyłam w celach „naukowych” tzn., żeby porównać go z Clubem skusiłam się na dwa inne z tej nowej jesiennej kolekcji Catrice.
Pierwszy to 340 Ooops…Nude Did It Again – przyjemny perłowy różo-ecru fajny do rozświetlenia jesiennego makijażu i drugi 350 Starlight Expresso – matowa kawka z niewielkim mleczkiem jak dla mnie idealny właśnie na jesień.


Muszę przyznać, że te nowe cienie z Catrice bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły zarówno przyjemną kremową konsystencją, kolorystyką, świetnym napigmentowaniem jak i trwałością.
Myślę, że niektóre z nich mogą konkurować nawet z Mac ;)


Skuszę się jeszcze zapewne na jakieś turkuso-niebieskości z tej nowej serii, bo strasznie podoba mi się smokey eyes Catrice w wersji blue. Jego wykonanie można obejrzeć na stronie Catrice czyli TU

A Wy macie jakieś cienie z serii Absolute Eye Colour Mono?
Czytaj dalej ...

czwartek, 22 września 2011

Wszyscy mają jakieś boxy - mam i ja ;)


No właśnie, ostatnio dziewczyny mieszkające za granicą pokazują swoje GlossyBoxy, BirchBoxy, Box of Beauty więc i ja postanowiłam pokazać swój. Różnica między tymi dziewczyn a moim jest taka, że sama go kupiłam ;)
Mój StrawberryBox przyszedł po 2 tygodniach oczekiwania, nie tak pięknie opakowany jak wspomniane wyżej ale jednak przewiązany fioletową wstążeczką i z zachwycającą zawartością.

A tak poważnie, to po raz pierwszy zrobiłam zakupy na Strawberry.net korzystając z kuponów Groupon w ofercie 60 za 30zł. 
Jestem dość ostrożna jeśli chodzi o zakupy w necie zwłaszcza, gdy firma mieści się gdzieś w Azji (pewnie dlatego dotąd nie kupiłam nic z azjatyckich kosmetyków na Ebay). Ta odległość jakoś mentalnie mnie przeraża i obawiam się, że przesyłka nigdy do mnie nie dotrze. Naczytałam się jednak tak wiele pozytywnych opinii o Truskawce, że postanowiłam zaryzykować zwłaszcza, że ceny kosmetyków mają faktycznie ciekawe a z tym kuponem Groupona wychodziło jeszcze taniej.
A oto zawartość mojego StrawberryBoxa ;)



Od dawna czaiłam się na Shiseido Benefiance AntiWrinkle Eye Cream ale cena 265 zł w Douglasie powstrzymywała mnie przed zakupem. Na Strawberry ze zniżką zapłaciłam 195 zł i jeszcze dostałam w prezencie szminkę CK – nawet fajny kolorek, cognac, jesienny.
Recenzje kremu zrobię osobno.

Mój następny StrawberryBox z kuponem Groupon będzie zawierał zestaw Bobbi Brown


2x Gel Eyeliner 3g (Black Ink, Sepia Ink) + pędzelek do eyelinera Mini Ultra Fine Eye Liner Brush. W sumie ze zniżką zapłaciłam 164 zł. zamiast 182 za eyelinery + cena pędzelka, której nie znam, bo w Douglasie jest tylko wersja normalna (111zł). Chyba się opłaciło ;)

A Wy skorzystałyście z tej oferty Groupon? Kupujecie w ogóle te kupony?
Czytaj dalej ...
Blog template designed by SandDBlast